Wieści z rynku i analizy
Balcerowicz: OFE to chłopiec do bicia!
10-02-2011
Profesor Leszek Balcerowicz (fot. PAP / Tomasz Gzell)
Debata to wymiana argumentów i dowodów. Jeśli w ich miejsce
pojawiają się etykiety, wyzwiska czy insynuacje - to mamy do
czynienia z antydebatą, czyli pyskówką. Tak jest niestety w
przypadku wielu wypowiedzi , które mają uzasadnić rządową
propozycję cięcia składek do OFE, gdzie są one inwestowane
- pisze specjalnie dla Faktu prof. Leszek Balcerowicz.
Najbardziej zajadli zwolennicy tego ruchu zarzucają oponentom,
że po prostu służą interesom OFE. Jest to typowa insynuacja
typu: komu ( czemu ) to służy ? Za PRL władze zarzucały
przeciwnikom, że służą CIA, teraz w roli czarnego charakteru
pojawia się OFE.
Inni, np. min. J. Fedak, mają za złe OFE, że przynoszą zyski.
A co, lepiej byłoby, gdyby przynosiły straty i trzeba byłoby
do nich dokładać?
Wielu zarzuca OFE, że pobierały zbyt wysokie opłaty. W tym
jest sporo racji. Trzeba jednak dodać, że pułap owych opłat
wyznaczają władze. Był on obniżony w 2003, a ostatnio w I 2010.
Jeśli rząd uważa, że są one nadal za wysokie, to dlaczego ich
bardziej nie obniżył?
Poza tym ponad 1/4 opłat obciążających składki do OFE trafia
do paru instytucji państwowych na czele z ZUS.
W latach 2004-2009 ZUS pobrał od OFE ponad 950 mln złotych. Jeśli
więc z przyzwoleniem rządów OFE rzeczywiście żerowały na swoich
klientach, to w towarzystwie państwowych wspólników.
Zarzuca się wreszcie OFE, że za mało inwestowały w akcje, a za
dużo – w obligacje . Ale to władze określają w jakie papiery
wartościowe i w jakich proporcjach mogą OFE inwestować. Od paru
lat obowiązują tu te same ograniczenia. W tej sytuacji bicie w OFE ,
że za mało inwestowały w akcje , przypomina postępowanie
porywacza, który skrępował swoją ofiarę, a następnie ją głośno
oskarża, że za słabo podskakuje.
Źródło: wp.pl

